poniedziałek, 26 grudnia 2016

Roman Taskajew (pilot oblatywacz) o katastrofie

Trudno wyobrazić sobie taką awarię maszyny, żeby pilot nie mógł krzyknąć ani słowa. Oni mają to owe krwi, żeby natychmiast o wszystkim meldować. Nastąpiło coś takiego, że wszystkich sparaliżowało. Wersja zamachu wydaje się być prawdopodobna. Samolot nie mógł być na dużej wysokości ale około pół kilometra po 2 minutach po starcie, rozrzut fragmentów samolotu jest więc zbyt duży (1 km). Oficjalnie nie mówi się o zamachu - chodzi o to żeby nie psuć opinii lotniska Soczi i oczywiście o kwestie polityczne (krytyka ingerencji Rosji w  Syrii).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz